poniedziałek, 4 marca 2013

Pożegnanie z zimą.

Coraz częściej słoneczko obdarowuje nas swoimi promieniami, dni robią się dłuższe, a w powietrzu czuć nadchodzącą wiosnę. Tymczasem w górach wciąż zalega śnieg. Prawdopodobnie ostatni tej zimy :)






"Pa pa śnieżku! Będę tęsknił!"







poniedziałek, 25 lutego 2013

W oczekiwaniu na wiosnę.

Znużony zimą, śniegiem pluchą, ciapą i mokrymi łapkami, Precel dużo śpi i zapewne marzy o wiośnie :)




wtorek, 19 lutego 2013

Pelerynka.

Mopsy w psich ubrankach wyglądają przekomicznie. Ich potrzeba zastosowania to już odrębna sprawa. Wiem, że niektóre marzną i wtedy taki fikuśny kubraczek jest jak najbardziej wskazany. Precel jeszcze nigdy w życiu się nie trząsł, nawet w 20 stopniowe mrozy. Tak więc ubieranie go w ciepłe ubranka jest póki co bez sensu, wydaje mi się, że stracił by przez to swoją odporność. Jednak Preclowy problem to awersja do deszczu - nienawidzi jak mu coś kapie na głowę ;) Spacer wtedy to mordęga, ciężko go w ogóle wyciągnąć z klatki. Dlatego kurteczka, którą dostał w prezencie okazała się strzałem w dziesiątkę. Jest cieniutka, zapinana na rzepy i ma psi kaptur, który można zwinąć. Typowa deszczowa pelerynka :)










Zdjęcia w kapturze następnym razem ;)

niedziela, 20 stycznia 2013

II zimowa wystawa psów rasowych w Sosnowcu.

Dziś wzięliśmy udział w naszej drugiej wystawie i Preclowi udało się zdobyć ocenę doskonałą, I lokatę i złoty medal. Pięknie chodził w ringu równie pięknie stał na stoliku. Niestety znów mu się nie podobało grzebanie w zębach mimo licznych ćwiczeń w domu z pomocą innych osób. Może w końcu nastąpi ten dzień, że nie będzie miał nic przeciwko temu ;)




środa, 9 stycznia 2013

Panikarz.

Precel jest coraz starszy i co za tym idzie coraz grzeczniejszy. Lepiej reaguje na komendy, bardziej słucha i czerpie więcej radości ze spania ;) Największym naszym problemem jest jego zachowanie podczas wychodzenia z mieszkania. Mojego wychodzenia bez niego. Nie wiem skąd wie, kiedy go ze sobą wezmę a kiedy nie. Jak czuje, że idę sama to się zaczyna koncert. Wydaje przy tym coraz to ciekawsze dźwięki: skomlenie, jęczenie, piszczenie i najgorsze przeraźliwe, paniczne szczekanie. Ćwiczymy zostawianie Precla samego, podczas gdy ja zamykam się w innym pokoju. I jak wychodzę w nagrodę ciasteczko. Dobrze to znosi, niestety nie daje to poprawy przy wychodzeniu z mieszkania... Ale próbujemy dalej!