Ponieważ chcę być właścicielką psa - odpowiedzialną, rozsądną i świadomą - staram się poszerzać swoją wiedzę. Niestety przy Preclu mam niewiele czasu na czytanie książek ;) Oprócz "Zaklinacza psów", z którego jestem bardzo zadowolona, skończyłam ostatnio przewodnik "Pies - 10-tygodniowy kurs szkolenia". Już w bibliotece niezbyt zachwycił mnie ten tytuł - i słusznie - nie dowiedziałam się z tej książki nic nowego. Ogólnikowe opisy jak nauczyć psa kilku komend uzupełnione zdjęciami. Książką, którą zaczęłam dziś czytać, jest "Posłuszeństwo na co dzień" - Inki Sjosten. Pierwszy rozdział jest zachęcający - konkretny i zrozumiały. Następną pozycją z jaką chciałabym się zapoznać jest gorąco polecana na wszystkich psich forach książka Johna Fishera "Okiem psa".
niedziela, 4 grudnia 2011
piątek, 2 grudnia 2011
Barney.
Kupiłam ostatnio Preclowi nową zabawkę - maskotkę Barneya. Świetnie sprawdza się do aportowania (które Precel uwielbia :)) i do tarmoszenia. Łatwo można chwycić Barneya mopsim pyszczkiem - za ręce, nogi lub wystający nos. Barney świetnie się sprawdza do zabaw na podwórku - jest widoczny wśród liści :) Można go wyprać w pralce jak się zabrudzi podczas podwórkowych zabaw. Ta idealna zabawka kosztowała mnie 3 zł w lumpeksie - udany zakup :)
Po wspólnych harcach dobrze jest razem odpocząć ;)
wtorek, 29 listopada 2011
Słonecznie.
Pogoda nas rozpieszcza - słonecznie, cieplutko - idealnie, żeby troszkę pochasać na świeżym powietrzu :) Korzystamy więc łapiąc promienie słońca i pozytywną energię :)
Można też spotkać kogoś interesującego - np. wielkiego, pięknego chow chow :)
poniedziałek, 28 listopada 2011
Ważenie.
Po ostatniej wizycie u weterynarza, kiedy to Pani z przerażeniem oznajmiła mi, że Precel waży 6 kg - zmniejszyliśmy posiłki do 3 razy dziennie. Precel przestał się zaokrąglać niczym piłeczka i trochę zszedł z wagi. Oczywiście jako szczeniak bardzo ważne jest, żeby odpowiednio się odżywiał, ale w obawie o jego stawy trzeba było nieco skorygować jego racje żywieniowe. Po energii, którą w sobie ma - śmiem twierdzić, że niczego mu nie brakuje ;) Teraz waży 5,7 kg :)
"Nie chcę patrzeć - Ty mi powiedz ile ważę."
"I co?"
niedziela, 27 listopada 2011
Mamy kryzys.
Precel ma coraz więcej energii i coraz bardziej psoci. W duchu chwalę sama siebie, że nie zdecydowałam się na jakiegoś labradora, dobermana tudzież innego psa większych gabarytów ;). Nie mniej mały mops też nie należy do grzecznych psiaków. Naprawdę nie wiem skąd wzięła się opinia, że mopsy to leniuchy. Choć powiedzonko "nudzić się jak mops" ma już większy sens - Precel z nudów wynajduje sobie różne zabawy jak obgryzanie ścian, szafek i innych niedozwolonych rzeczy. Sprzątanie przy nim graniczy z cudem - odkurzacz obszczekuje a mopsa - tzn. mopa ;) jak się uczepi to tak można zamiatać razem z nim. Ciągle też walczymy z gryzieniem stóp. Nieustannie trzeba go obserwować czy czegoś nie broi a co gorsza Precel jest niezniszczalny - baaaardzo ciężko go zmęczyć. Chodzimy na coraz dłuższe spacery a on i tak po powrocie do domu nadal broi. Czasem puszczają mi nerwy i krzyczę na niego (co oczywiście tylko pogarsza sytuację). Szybko jednak ogarniają mnie wyrzuty sumienia i biję się w piersi, że więcej tego nie zrobię i będę do niego spokojnie przemawiać. A więc ja uczę Precka aportowania i chodzenia przy nodze, a on mnie cierpliwości ;)
"Czyżbym zrobił coś nie tak?"
"Hmm, muszę to przemyśleć..."
"Gniewasz się?"
"No to dobrze, że nie."
"Kamień z serca." :)
piątek, 25 listopada 2011
Spanie na plecach cz. 2.
Precel nie wyrasta i mam nadzieję, że nigdy nie wyrośnie ze spania na plecach :) Oto kilka zdjęć śpiącego księciunia ;)
Chrrrrrrrr......
Mahalooo!
wtorek, 22 listopada 2011
Precla problem - moja głowa.
Pomimo guzikowych oczu - szczeniak to nie maskotka - to małe głupiutkie stworzenie, którym trzeba się opiekować i mysleć za niego. Taki maluszek jest bezradny i potrzebuje troski i opieki właściciela. Ostatnio, gdy wracaliśmy z porannego spaceru, Preclowi winda przyczasnęła łapkę :( Na szczęście skończyło się na obdartej poduszce, która się wygoiła w dwa dni, ale jednak patrząc na kulejącego Precla - miałam wyrzuty sumienia, że nie ustrzegłam go przed tym. Z małym pieskiem jak z dzieckiem - oczy trzeba mieć dookoła głowy. Wczoraj z kolei Precel połknął pół kostki prasowanej - nie przyszło mi to nawet do głowy, że przeciśnie przez swoje małe gardziołko taki wielki kawał! Niestety przecisnął - a po dwóch dniach zwrócił. Zapewne zalegała mu na żołądku - to by wyjaśniało dlaczego zaczął namietnie pożerać trawę na spacerach. Wyczytałam, że psy robią to w celu oczyszczenia żołądka. Biedaczek oczyścił sobie żołądek - zanieczyszczając moją podłogę oraz kanapę ;) W takich momentach można sobie uświadomić jak bardzo takie małe stworzenie jest zależne od człowieka. Oby problemy Precla były jak najmniejsze a moja odpowiedzialność za niego coraz większa.
Precel nadal nie uważa przy wchodzeniu i wychodzeniu z windy - za to ja jestem czujniejsza :)
"Opiekuj się mną dobrze?"
"Tak lepiej" ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























