czwartek, 8 grudnia 2011

Duża kość wołowa.

Kiedy Precel ostatnio połknął połówkę małej kostki - postanowiłam, że będę mu kupować większe - tak, żeby mógł sobie je wygodnie chwycić i nie odgryzać większych części. Zachłanne to stworzenie - nawet nie pomyśli, że może się zadławić. A więc nabyłam dużą kość wołową. Jakie było zdziwnienie i jednocześnie radość Precla, gdy ją dostał! Początkowo myślałam, że jej nie uniesie w pysku, ale szybko rozwiał moje wątpliwości - już po chwili biegał z nią po domu. Oczywiście kość tej wielkości wystarcza na dłużej - Precel dostaje ją na godzinkę, dwie. Męczy ją już kilka dni i została mu jeszcze spora część.

"O rany, ale wielka kość!"



"A jaka ciężka!"


"Czy ja dam radę ją zjeść?"


"Zjem ją całą - jest taka pyszna."


I kolejny dzień... :)

niedziela, 4 grudnia 2011

Literatura o psach.

Ponieważ chcę być właścicielką psa - odpowiedzialną, rozsądną i świadomą - staram się poszerzać swoją wiedzę. Niestety przy Preclu mam niewiele czasu na czytanie książek ;) Oprócz "Zaklinacza psów", z którego jestem bardzo zadowolona, skończyłam ostatnio przewodnik "Pies - 10-tygodniowy kurs szkolenia". Już w bibliotece niezbyt zachwycił mnie ten tytuł - i słusznie - nie dowiedziałam się z tej książki nic nowego. Ogólnikowe opisy jak nauczyć psa kilku komend uzupełnione zdjęciami. Książką, którą zaczęłam dziś czytać, jest "Posłuszeństwo na co dzień" - Inki Sjosten. Pierwszy rozdział jest zachęcający - konkretny i zrozumiały. Następną pozycją z jaką chciałabym się zapoznać jest gorąco polecana na wszystkich psich forach książka Johna Fishera "Okiem psa".







piątek, 2 grudnia 2011

Barney.

Kupiłam ostatnio Preclowi nową zabawkę - maskotkę Barneya. Świetnie sprawdza się do aportowania (które Precel uwielbia :)) i do tarmoszenia. Łatwo można chwycić Barneya mopsim pyszczkiem - za ręce, nogi lub wystający nos. Barney świetnie się sprawdza do zabaw na podwórku - jest widoczny wśród liści :) Można go wyprać w pralce jak się zabrudzi podczas podwórkowych zabaw. Ta idealna zabawka kosztowała mnie 3 zł w lumpeksie - udany zakup :)







Po wspólnych harcach dobrze jest razem odpocząć ;)

wtorek, 29 listopada 2011

Słonecznie.

Pogoda nas rozpieszcza - słonecznie, cieplutko - idealnie, żeby troszkę pochasać na świeżym powietrzu :) Korzystamy więc łapiąc promienie słońca i pozytywną energię :)








Można też spotkać kogoś interesującego - np. wielkiego, pięknego chow chow :)

poniedziałek, 28 listopada 2011

Ważenie.

Po ostatniej wizycie u weterynarza, kiedy to Pani z przerażeniem oznajmiła mi, że Precel waży 6 kg - zmniejszyliśmy posiłki do 3 razy dziennie. Precel przestał się zaokrąglać niczym piłeczka i trochę zszedł z wagi. Oczywiście jako szczeniak bardzo ważne jest, żeby odpowiednio się odżywiał, ale w obawie o jego stawy trzeba było nieco skorygować jego racje żywieniowe. Po energii, którą w sobie ma - śmiem twierdzić, że niczego mu nie brakuje ;) Teraz waży 5,7 kg :)

"Nie chcę patrzeć - Ty mi powiedz ile ważę."


"I co?"



niedziela, 27 listopada 2011

Mamy kryzys.

Precel ma coraz więcej energii i coraz bardziej psoci. W duchu chwalę sama siebie, że nie zdecydowałam się na jakiegoś labradora, dobermana tudzież innego psa większych gabarytów ;). Nie mniej mały mops też nie należy do grzecznych psiaków. Naprawdę nie wiem skąd wzięła się opinia, że mopsy to leniuchy. Choć powiedzonko "nudzić się jak mops" ma już większy sens - Precel z nudów wynajduje sobie różne zabawy jak obgryzanie ścian, szafek i innych niedozwolonych rzeczy. Sprzątanie przy nim graniczy z cudem - odkurzacz obszczekuje a mopsa - tzn. mopa ;) jak się uczepi to tak można zamiatać razem z nim. Ciągle też walczymy z gryzieniem stóp. Nieustannie trzeba go obserwować czy czegoś nie broi a co gorsza Precel jest niezniszczalny - baaaardzo ciężko go zmęczyć. Chodzimy na coraz dłuższe spacery a on i tak po powrocie do domu nadal broi. Czasem puszczają mi nerwy i krzyczę na niego (co oczywiście tylko pogarsza sytuację). Szybko jednak ogarniają mnie wyrzuty sumienia i biję się w piersi, że więcej tego nie zrobię i będę do niego spokojnie przemawiać. A więc ja uczę Precka aportowania i chodzenia przy nodze, a on mnie cierpliwości ;)


"Czyżbym zrobił coś nie tak?"


"Hmm, muszę to przemyśleć..."


"Gniewasz się?"


"No to dobrze, że nie."


"Kamień z serca." :)