piątek, 23 grudnia 2011

Mleczaki.

Precel 4 stycznia skończy 5 miesięcy. Uczę go żeby dawał sobie pokazywać uzębienie. Na początku było ciężko, ale powoli jestem w stanie zobaczyć coraz więcej ;) Nie byłam pewna czy zaczęła mu się już wymiana ząbków - zwykle mleczaki zaczynają wypadać ok. 4 miesiąca. Niestety ciężko znaleźć dowody. Mi się jednak udało, a dokładniej mojemu narzeczonemu, który złapał ząbka wypadającego z zaspanego pyszczka Precka :) Będzie świetna pamiątka! A jutro może przyjdzie do mopsika zębowa wróżka :D




P.S. Oczko Precelka już całkiem zdrowe :)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Weekendowy alarm.

W sobotni wieczór zobaczyłam, że Precel ma jakieś dziwnie czerwone oko. Wyglądało to naprawde nieciekawie - cala gałka czerwona. Zachowywał się normalnie, nic szczególnego też się nie wydarzyło. Momentami oko wyglądło normalnie, ale pod światłem wyraźnie widać było, że coś jest nie tak. Ponieważ było już dość poźno, po konsultacji z weterynarzem postanowiłam poczekać do rana. Niestety następnego dnia oko nadal nie wyglądało normalne, a więc udaliśmy się do weterynarza na weekendową wizytę. I słusznie, bo jak się okazało mopsikowi pękło jakieś naczynko i wylała mu się krew w oku :( Weterynarz zalecił smarowanie maścią w celu zamkniecia pękniętego naczynka i cofnięcia się krwi z oka. Na szczeście dziś już widać poprawę.



czwartek, 15 grudnia 2011

Poradnik dla opiekuna.

Precel nie ma jeszcze 5 miesięcy a już znalazł się na pierwszej stronie!...Poradnika dla opiekuna - Royal Canin :)

środa, 14 grudnia 2011

Kąpiel.

Kiedy któregoś wieczoru zastanawiałam się kto ubrał wczorajsze skarpetki - zorientowałam się, że to Precel wydziela ten "zapach". A więc nadszedł czas pierwszej kąpieli. Przygotowałam ręczniki i szampon (z polecenia: Dr Seidl - szampon dla szczeniąt z proteinami i alantoiną), i razem z Preclem udaliśmy się do łazienki. Przygotowana na najgorsze, z torbą smakołyków, zostałam pozytywnie zaskoczona. Precel stał ładnie przez całą kąpiel, nie wyrywał się, ani nie marudził. Po kąpieli został porządnie wytarty w trzy ręczniki. Za wzorowe zachowanie - nagroda - bucik ze skóry wołowej :)


Niestety przy kąpieli ciężko było pstryknąć jakąś dobrą fotkę :(




Za to przy obgryzaniu bucika sprawa była prostsza :)





niedziela, 11 grudnia 2011

Rodowodowy.

Kiedyś płacenie za psa wydawało mi się głupotą. Przecież jest tyle szczeniaków "do wzięcia". A płacenie "grubej kasy" za psa rodowodowego wogóle wydawało mi się szaleństwem. Na pewno jest wielu ludzi, którzy również tak myślą. Zresztą dużo osób pukało się w głowę, gdy podawałam cenę Precla. Wystarczy jednak troszkę poczytać o prawdziwych hodowlach, z których wychodzą rodowodowe szczeniaki i o pseudo hodowlach, w których krzyżuje się psy często źle traktowane czy z wadami, a wybór wydaje się prosty. Decyzja o psie jest decyzją na długie lata i mimo, że jestem sknerą ;) w tej kwestii postanowiłam nie oszczędzać. Oczywiście rodowód nie daje gwarancji na zdrowie zwierzaka, ale w znacznym stopniu zmniejsza np. ryzyko chorób genetycznych. W dobrej hodowli piesek jest właściwie socjalizowany od maluszka, co jest bardzo ważne w całym jego późniejszym życiu. No i mamy pewność, że wyrośnie nam piesek takiej rasy, jaką dopasowaliśmy do siebie, a nie jamnik z charakterem owczarka ;) Precel jest w 100% mopsem :) Ma typowe mopsie zachowania i dokładnie taki charakter jakiego oczekiwałam. Kupno pieska z dobrej hodowli jest mądrą i przemyślaną decyzją, a nie jak wielu jeszcze sądzi snobizmem.

Choć momentami wygląda jak buldożek zapewniam, że to mops ;)


czwartek, 8 grudnia 2011

Duża kość wołowa.

Kiedy Precel ostatnio połknął połówkę małej kostki - postanowiłam, że będę mu kupować większe - tak, żeby mógł sobie je wygodnie chwycić i nie odgryzać większych części. Zachłanne to stworzenie - nawet nie pomyśli, że może się zadławić. A więc nabyłam dużą kość wołową. Jakie było zdziwnienie i jednocześnie radość Precla, gdy ją dostał! Początkowo myślałam, że jej nie uniesie w pysku, ale szybko rozwiał moje wątpliwości - już po chwili biegał z nią po domu. Oczywiście kość tej wielkości wystarcza na dłużej - Precel dostaje ją na godzinkę, dwie. Męczy ją już kilka dni i została mu jeszcze spora część.

"O rany, ale wielka kość!"



"A jaka ciężka!"


"Czy ja dam radę ją zjeść?"


"Zjem ją całą - jest taka pyszna."


I kolejny dzień... :)