sobota, 6 kwietnia 2013

Pan Kapeć.

Nikt nigdy w nich nie chodził. Wielkie, puchate i ... zupełnie bezużytecznie. Dwa misiowe kapcie. Ich los odmieniło przybycie Precelka do naszego domu. Od tej chwili Pan Kapeć 1 i Pan Kapeć 2 (używane pojedynczo w zależności, który akurat nie jest rozpruty) są najlepszym przyjacielem Precla :D Jak był mały ledwo potrafił udźwignąć Pana Kapcia w pyszczku, ale już wtedy się z nim siłował. Targał go i szarpał i tak jest do dziś. A w chwilach gdy nadchodzi czas spania Pan Kapeć jest najlepszy do tulenia, miętoszenia niczym smokuś :) Precel nauczył się komendy "przynieś misia" i potrafi przytargać swojego ukochanego misia z każdej części domu nie widząc go :) A kiedy zbieramy się do spania i ruszam w kierunku sypialni, Precel za mną razem ze swoim kompanem :) Taki oto najlepszy kumpel mojego psa.











Oba kapcie niestety są już pozbawione oczu, nosa oraz uroczej kokardki ;)

niedziela, 31 marca 2013

Śnieżne święta.

Niestety zbyt optymistyczny był mój przedostatni post o pożegnaniu zimy :/ Ciągle u nas gości i nie opuściła nas również na święta Wielkanocne, które w tym roku niewiele miały wspólnego z zielenią, słońcem i kwitnącymi roślinkami :( Za to Precel kicał w kopach śniegu jak prawdziwy zajączek ;)












poniedziałek, 4 marca 2013

Pożegnanie z zimą.

Coraz częściej słoneczko obdarowuje nas swoimi promieniami, dni robią się dłuższe, a w powietrzu czuć nadchodzącą wiosnę. Tymczasem w górach wciąż zalega śnieg. Prawdopodobnie ostatni tej zimy :)






"Pa pa śnieżku! Będę tęsknił!"







poniedziałek, 25 lutego 2013

W oczekiwaniu na wiosnę.

Znużony zimą, śniegiem pluchą, ciapą i mokrymi łapkami, Precel dużo śpi i zapewne marzy o wiośnie :)




wtorek, 19 lutego 2013

Pelerynka.

Mopsy w psich ubrankach wyglądają przekomicznie. Ich potrzeba zastosowania to już odrębna sprawa. Wiem, że niektóre marzną i wtedy taki fikuśny kubraczek jest jak najbardziej wskazany. Precel jeszcze nigdy w życiu się nie trząsł, nawet w 20 stopniowe mrozy. Tak więc ubieranie go w ciepłe ubranka jest póki co bez sensu, wydaje mi się, że stracił by przez to swoją odporność. Jednak Preclowy problem to awersja do deszczu - nienawidzi jak mu coś kapie na głowę ;) Spacer wtedy to mordęga, ciężko go w ogóle wyciągnąć z klatki. Dlatego kurteczka, którą dostał w prezencie okazała się strzałem w dziesiątkę. Jest cieniutka, zapinana na rzepy i ma psi kaptur, który można zwinąć. Typowa deszczowa pelerynka :)










Zdjęcia w kapturze następnym razem ;)