wtorek, 15 listopada 2011

Ja tu rządze.

Walka z gryzieniem stóp trwa. Precel zaczyna rozumieć o co mi chodzi, ale wcale mu się to nie podoba! Gdy gryzie mnie w stopy - skupiam cała energię na nim i mówię spokojnie (o tyle o ile potrafię) - "zostaw" lub "nie". Precel najpierw udaje, że nie słyszy bądź nie rozumie, ale ja nie odpuszczam. Po kilkakrotnie powtórzonych komendach zaczyna skakać i szczekać, aż w końcu się uspakaja! :) Mój mały sukcesik.




Aniołek :)



sobota, 12 listopada 2011

Zaklinacz psów.

W poszukiwaniu ratunku dla moich stóp - postanowiłam nabyć książkę Cesara Millana - Zaklinacz psów. Wiele razy oglądałam program "Zaklinacz psów" na National Geographic Channel i to jak ten człowiek potrafi sobie poradzić z psami - praktycznie bez używania żadnych komend - poprostu mnie zachwyca. Odkąd mam Precla jeszcze częściej oglądam "Zaklinacza...". Staram się nauczyć tak spokojnej energii jaką emanuje Cesar, ale niestety nie jest to takie proste jak nauczenie się wiersza czy przepisu kulinarnego. Jak nauczyć się energii? Muszę powiedzieć, że naprawdę coś w tym jest - im bardziej jestem zdenerwowana - tym bardziej Precel jest negatywnie pobudzony. Niestety ciężko mi się uspokoić, gdy trzyma mojego palca w pysku o_0. Ale naprawdę się staram. Ćwiczę swój charakter, uczę się spokoju i próbuje emanować jak najbardziej pozytywną energią. W końcu chce mieć ułożonego, posłusznego psa :) Inaczej będę musiała wezwać na pomoc Cesara ;)


wtorek, 8 listopada 2011

Mopsia pielęgnacja.

Precel powoli zaczyna linieć - co szczególnie widać na naszych ciemnych meblach ;) Do czesania go narazie używam gumowej rękawicy - jak będzie starszy i jego włosie będzie grubsze - zaopatrzę się w porządniejsze czesadło ;)


Dopadam Precla z rękawicą zwykle jak leży i jest "maślakowaty" czyli przed spaniem ;) Wiadomo szczeniak ma problemy ustać w miejscu podczas czesania. Podobnie z obcinaniem pazurków. Robię to "na spaniu" - wtedy nie ma żadnego problemu - stopniowo zamierzam go uczyć cierpliwego stania podczas zabiegów pielęgnacyjnych.



Największy problem jest z uszami. Kupiłam Preclowi preparat, który się wlewa do ucha i sam czyści :) Wygodny w użyciu, bo nie męczy psa - to tak z opisu. Precel dostaje szału jak tylko widzi buteleczkę. Raz udało mu się wlać kapkę jak spał, ale tak się biedny poderwał, że nie chce mu już robić takich pobudek. No nic przeleje trochę do innej buteleczki - może się nie zorientuje ;)


niedziela, 6 listopada 2011

Próba cierpliwości.

Okazało się, że podgryzanie rąk przy zabawie to niewielki problem. W zasadzie wystarczy Preclowi podetknąć pod nos jakąś zabawkę i traci zainteresowanie dłońmi. Większym problemem jest jego nadmierne zainteresowanie... stopami! :/ Szczególnie w ruchu. Już od pierwszych dni z nami kręcił się pod nogami - teraz już się nauczyłam patrzeć w dół, żeby nie zdeptać mopsowego stworka. Problemem jest, że po stopach zwyczajnie gryzie! Łapie za palce u nóg i idąc można go tak szarpać za sobą a on ma świetną zabawę. Im bardziej go odciągam - tym bardziej się nade mną pastwi  :( Cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną a dodatkowy ból w stopach zadany przez malutkie, igiełki Precla doprowadzają mnie do furii. Liczenie do 10 niewiele pomaga - muszę znaleźć na to jakiś sposób, zanim odgryzie mi któryś palec ;p



Na zdjęciach oczywiście wygląda na niewiniątko, ale nie dajcie się zmylić! ;)

środa, 2 listopada 2011

W moro Ci do pyszczka.

Postanowiłam nabyć przeciwdeszczowe wdzianko dla Precla na chłodniejsze, deszczowe dni - jakich tej jesieni na szczęście mało :) Niestety już po kilku dniach okazało się za ciasne na brzuchu ;) No nic jakoś poszerzymy. Zdążyłam cyknąć jedno zdjęcie. Tymczasem Precel dostał super kurteczkę, która jeszcze jest dobra na jego gabaryty. Podczas robienia zdjęć nie raczył nawet wyciągnąć swojej kochy z pyszczka. Luźny pies ;)



"Precel! Nie uciekaj!"



"No dobra. Rób to zdjęcie" ;)





Inne zastosowanie wdzianka dla pieska - jako szalik ;)

sobota, 29 października 2011

Pirania.

Precel pomimo swojego przesłodkiego wyglądu i maślanych oczek - potrafi zamienić się w prawdziwego potwora ;) Podgryzanie palców w trakcie zabawy przestało być zabawne w momencie kiedy malusie mopsie ząbki zmieniły się w ostre igiełki. Z rękami pół biedy - gorzej, gdy malutka pomarszczona mordka zbliża się do twarzy, myślisz sobie; "ojej, jaki kochany" - a Precek chaps w nos! Niedobry fałszywiec. Drugi jego numer to wspinaczka, aby znaleźć się przy uchu - zaczyna od lizania; "hihihi jaki słodziak liże mnie w ucho" - i chaps w ucho ;) Czasem wpada w szał i kłapie tą mordką chcąc złapać w swoje drapieżne szczęki cokolwiek ;) No nic bierzemy się ostro za wychowanie mój drogi mopsie ;)





Oj tam przecież ja taki grzeczny ;)

wtorek, 25 października 2011

Zawsze tam gdzie Ty ;)

Jak już wspominałam, przed kupnem Precka chciałam się jak najwięcej dowiedzieć o mopsach. Często powtarzała się opinia, że psy tej rasy to straszne "przylepy" i nie odstępują właściciela na krok. Pomyślałam, że napewno mopsy lubią towarzystwo i nie lubią być same w domu, ale nie zrozumiałam tego tak dosłownie jak powinnam. Mopsy naprawdę nie odstępują właściciela na krok ani na chwilę. Precel tylko jak jest baaaardzo zmęczony to zdarza mu się nie przerywać sobie drzemki jak wychodzę z pokoju, ale zazwyczaj jest tuż za mną ;) Jestem w łazience - Precel też. O! Zapomniałam ręcznika - Precel mimo tego, że już ułożył się wygodnie na dywaniku podąża za mną po ręcznik. Jestem w kuchni - Precel ze mną. Próbowałam go przenosić na posłanie, gdy robię obiad, bo zwykle układa się zaraz pod piecem i boję się, żeby nic na niego nie spadło. Niestety ile razy go przeniosę - tyle razy wraca. Można tylko sposobem nico przesunąć go z dywanikiem, ale nie za daleko! Przyzwyczaiłam się już do mojego włochatego cienia i jak nie idzie za mną rozglądam się za nim nerwowo. Ale zawsze wyłania się zza rogu ;)